
Anne o wielu imionach - Anne Rampling, A.N. Roquelaure, urodzona jako Howard Allen O’Brien, najlepiej znana jako Anne Rice, jest jedną z najbardziej inspirujących i najszerzej czytanych współczesnych autorów.
Lestat de Lioncourt
Większość czytelników najlepiej zna Anne Rice za sprawą jej „Kronik Wampirów” cyklu powieści o nieśmiertelnych, których losy opisuje w różnych momentach historycznych. Dwie z jej powieści „Wywiad z Wampirem” i „Królowa Potępionych” doczekały się adaptacji filmowych, i aczkolwiek różnią się zasadniczo od ich książkowych pierwowzorów, to jednak dość dokładnie oddają nastrojowy, przesycony nostalgią klimat świata wykreowanego przez Rice.
Zagadnienie wampiryzmu Rice jest jednak dość złożone – wyprzedza ona w swojej wizji współczesną epokę swoistego boomu na wampiryzm wraz z jej historiami w rodzaju sagi pt. „Zmierzch”, lub seriali „Czyta Krew” i „Pamiętniki Wampirów” o krwiopijcach nie pijących ludzkiej krwi, wcielających się w role przystojnych siedemnastolatków, uczniów szkół średnich, żyjących w pełnym świetle dnia. Z autentycznym żalem zdaję sobie sprawę, że sława Rice jako powieściopisarki fantastyki, sprawia, iż opinia publiczna łączy ją z autorami owych skądinąd zupełnie odmiennych opowieści.
Gdy Rice zaczynała „Wywiad z wampirem” istoty owe były mało znane. Notabene słowo „wampir” posiada źródłosłów słowiański, pochodzić ma od starosłowiańskiego – „upiór”. Anglosaski wyraz „vampire” jest więc zapożyczeniem. Anne Rice natomiast wybrała wampira jako metaforę, będącą w stanie najpełniej zobrazować samotność człowieka, który dąży do odnalezienia w swoim życiu sensu i pragnie zbawienia, a jednak nie potrafi wyzbyć się własnego zła, ani pamięci o nim. Ograniczony w ten sposób, znajduje się nieodmiennie na granicy potępienia i rozpaczy.
Właśnie owa rozpacz, niemożność zrozumienia świata z jego okrucieństwem i oraz bycia zrozumianym samemu, są bardzo częstym tematem pierwszych powieści Rice.
Czytając „Wampira Lestata” ma się wrażenie, że wkracza się niejako do umysłu autorki. Cała książka, mimo, iż posiada zgodną z kanwami powieści fabułę, przypomina traktat filozoficzny – leniwy rytm opowieści głównego bohatera, Lestata de Lioncourt, głębia jego refleksji oraz prawie liryczny styl wypowiedzi sprawiają, że każde zdanie czyta się niemal jak poezję. Poruszane zaś w książce zagadnienia – problem straty, nieuchronności i braku sensu w śmierci, pytań, na które nie ma odpowiedzi oraz podejmowanych wyborów – są bliskie każdemu człowiekowi.
Paradoksalnie „Kroniki Wampirów” przepełnione są również poszukiwaniem Boga przez wszystkie występujące w nich postaci, jednak właśnie Lestat przemawia ze szczególnym ogniem. Poprzez cały cykl „Kronik” od „Wywiadu z Wampirem” po „Krwawy Kantyk” obserwujemy swoiste dorastanie Lestata, jego przemianę z ateisty, nie widzącego w świecie niczego ponad ponadczasowym Pięknem, Dzikim Ogrodem, rządzonym tylko i wyłącznie prawami natury – w pogodzonego w pewnym sensie z losem, człowieka, potrafiącego dostrzec i przyjąć szczęście pomimo jego ulotności. Człowieka, który na nowo wierzy w Boga i potrafi poddać się jego woli.
Lestat jest urzekający, jego narracja potrafi uwieść. Co więcej, Lestat jest zdolny do dostrzegania piękna, wysublimowanego, skończonego – w absolutnie każdej napotkanej osobie, czy jest to nie wzbudzająca sympatii rozpieszczona czarownica Mona Mayfair, czy widziana na ulicy staruszka.
Jeśli przyjąć, że głos Lestata jest głosem Anne, posiada ona wspaniały dar widzenia w innych wartości.
Miłość
Pisarstwo Anne nie ograniczyło się jednak do jednej tylko tematyki – czerpiąc inspirację z historii swojego ukochanego Nowego Orleanu skomponowała fantastyczną opowieść o amerykańskim południu, opisując losy społeczności znanej jako People of Color .
People of Color to szczególna klasa – stojący wysoko ponad niewolnikami, lecz prawnie ograniczeni niższym niż biali statusem, stanowili nie spotykaną nigdzie indziej barwną grupę ludzi mieszanej krwi, nie byli ani biali ani czarni, i jako tacy zajmowali interesujące miejsce w Luizjanie, odchodzącej powoli od idei kolonializmu.
Anne skupiając się na życiu jednostek z tej grupy przedstawia ich jako bogatą elitę, niczym nie ustępującą rządzącej, białej, ani w poglądach politycznych, wykształceniu, zwyczajach, lojalności do kościoła katolickiego, niczym się nie różniącą poza uprawomocnioną teoretyczną niższością jako ludzie, i – wyglądem, choć i to nie zawsze.
W kolorowej atmosferze Nowego Orleanu drugiej połowy XIX stego wieku Anne kontynuuje swoje opowieści o problemach społecznych tej grupy, ich przyjaźniach, miłościach, skomplikowanych związkach zawieranych pomiędzy mieszanymi kobietami a białymi mężczyznami, fenomenalnych balach, w czasie których urodziwe Mulatki zdobywały swych oficjalnych sponsorów. „Biesiada wszystkich świętych” opowiada o wszelkich rodzajach relacji międzyludzkich, począwszy od wyższej, wysublimowanej miłości w rodzaju odnalezienia przez siebie dwóch połówek pomarańczy po egoistyczną, zazdrosną i zaborczą.
Anne w zależności od stytuacji ukazuje miłość taką, taka jaka powinna być:
„Czy nie rozumiesz prawdziwej natury miłości?
Oczywiście, że ją rozumiał. Była ona niesamolubna i bezwarunkowa w swej istocie, a także pełna lojalności.”
Lub taką, jaka jest:
„Miłość może być samolubna, może służyć sobie samej.”
O czymkolwiek by nie pisała – o wampirach, wiedźmach, Taltosach, People of Color, w centrum przesłania Rice jest zawsze miłość, jednak dopiero pod pseudonimem Anne Rampling pokusiła się o stworzenie opowieści stricte miłosnej, jednak w żadnym razie nie kanonowej.
Tą właśnie twarz Anne Rice najlepiej odzwierciedla powieść „Belinda”, historia romansu oryginalnej szesnastolatki i pisarza opowiadań dla dzieci. Sposób narracji Anne, jej wybitny talent literacki sprawia, że powieść w bardzo niebanalny sposób staje się zobrazowaniem bardzo banalnej zasady: Amor vincit omnia .
Szczególnie oddziałuje na wyobraźnię scena, w której główny bohater, Jeremy mówi: „Kocham cię” do portretu zmarłej żony tuż po ślubie ze swoja drugą miłością – Belindą . Obraz może szokujący, ale niesamowicie szczery, i na dobrą sprawę – uroczy. Rice uczy, że miłość nie powinna ograniczać się do jednej tylko osoby, a prym pod tym względem wiedzie Lestat.
Cała twórczość Anne Rice przepełniona jest tą brawurową szczerością, jakby mówiła nam : „Mów co czujesz. Nie ma w tym nic złego”. Uczy bezpośredniości jakby w myśl zasady: „Jeśli coś czujesz, powiedz o tym. Napisz o tym.” Udowadnia, że bez oporów można pisać o miłości i erotyzmie bez lęku bycia zaszufladkowanym do autorów Harlequina.
Jak stwierdziła: „ Jeśli chce się pisać, trzeba podjąć ryzyko zrobienia z siebie idioty” . Odwaga z jaką Anne Rice wystawiła się na hipotetyczne pośmiewisko jest piękna. Jej szczerość, szczerość jej bohaterów zachwyca i oszałamia. Wydaje się, że Anne żadnej emocji nie boi się nazwać po imieniu. Nie nienawiści. Nie miłości.
Czy to tylko mi wydaje się, że w dzisiejszych czasach łatwiej pisać o złych emocjach, brudzie, gniewie? Jest w tym coś. Człowiek w obliczu swoich namiętności jest kruchy, może być wyśmiany. Jej to jednak nie powstrzymało.
Anne broni prawa do każdej relacji, także nieakceptowanej społecznie – jej dzieła pisane jako A.N. Roquealure są peanem na cześć czystego erotyzmu, a w pozostałych powieściach wielokrotnie opisuje ( i sankcjonuje tym samym) związki homoseksualistów. W jednej z jej książek występuje wampir – hermafrodyta. Anne nie zna w swojej wizji ograniczeń ni kanonu.
Chrześcijaństwo
Po latach sceptycyzmu, lub wręcz ateizmu, w 1998r. Anne Rice oficjalnie powróciła do kościoła katolickiego, po czym w roku 2002 poświęciła cały swój talent, jak sama stwierdziła : „ By pisać dla Niego ( Boga) lub o Nim” .
Znacząca jest droga, która poprowadziła ją do tego kroku. Pierwsze powieści Rice, jak to już pisałam, przypominają Memento Mori, lecz pozbawione nadziei na życie wieczne w sensie życia transcendentalnego, w eterycznej wieczności, w zjednoczeniu z bliskimi lub/i Bogiem.
Nie, Memento pierwszych części „Kronik Wampirycznych” jest nieskończenie smutne i ateistyczne – słowami Lestata de Lioncourt powiedzielibyśmy, że jedyną wyższą Prawdą tego i jedynego życia jakie mamy jest Prawo Ogrodu, estetyki i piękna. Ponieważ nie ma Boga, lub Bóg opuścił już ten świat jest to jedyna zasada zbliżona do moralności, jaką można wyznawać.
Znamienne są ponadto słowa Lestata o tym, że żadna sztuka, żadne piękno nie odda głębi rozpaczy, bo w prawdziwej rozpaczy nie ma nic z piękna. Myślę, że adekwatnie oddają one stan ducha autorki - Anne Rice niedługo przed napisaniem „Wywiadu z wampirem” i „Wampira Lestata” straciła córkę, nic więc dziwnego, że w jej utworach przewodnią ideą jest śmierć, strata i smutek. Jasnym światłem w tym tunelu jest jednak uczucie, jakim wciąż jej bohaterowie, zwłaszcza Lestat potrafią się wzajemnie obdarzać.
Uważam, że Lestat jest jej najdoskonalszą, najpełniejszą kreacją. Mężczyzna idealny, co nie znaczy wcale, że nie ma wad. Przeciwnie, Lestat jest piekielnie próżny, egzaltowany i wręcz pyszny. Jest też ironiczny, pełen poczucia humoru i bardzo emocjonalny. Jego zdolność do wybaczania jest ujmująca, a zdolność dostrzegania w każdym człowieku wartości i piękna – cóż, godna naśladowania. Niezwykła. Jest on też według mnie głosem Rice, jej alter ego – czytając jego słowa można zobaczyć na własne oczy jak bogatą dusze i osobowość ma Anne.
Lestat, jak Anne, podążał krętą drogę do Boga. Jego droga kończy się jednak odnalezieniem w sobie wiary w Wyższą Istotę, w życie pozagrobowe. Jest to jednak droga przez mękę. W jednej z powieści Lestat rozmawia z diabłem, zstępuje do piekieł. Szatan, nazywany Memnochem jest jednak tak samo zdruzgotany pełnieniem swojej funkcji – tworzeniem piekła na ziemi – jak każdy byłby na jego miejscu. Idea wiecznego piekła, z którego nie ma ucieczki i nie ma ratunku jest mu nienawistna. Tak samo jest ona nienawistna Anne, bowiem w jej kreacji piekło nie jest wieczne. Widać w tym wszystkim bunt przeciwko religii, przeciwko jej kanonom, niezrozumiałym i niesprawiedliwym dla każdego prawdziwego humanisty. Nie przeszkadza to jednak, że w każdej powieści Lestat poszukuje wiary i dąży do zbawienia.
Jest, jak stwierdziła Anne w liście do czytelników, wciąż na krawędzi zbawienia. W przedostatniej powieści, gdzie występuje Lestat, przystępuje on wraz ze swoją przyjaciółką - wampirem Merrick do Komunii wobec tłumnie zgromadzonych w kościele wiernych. Nic się nie dzieje – żadne gromy z nieba nie spadają na te Dzieci Piekieł. Są przecież dziecmi Boga jak każde inne. Ostatnią powieść Anne zaczyna słowami Lestata: „ Chcę być świętym” . A kończy: „I miłość znów staje się moją reprymendą, moim przebudzeniem, moją pieśnią.”
Lestat jest zawsze zbawiony przez swoją miłość.
Co do Anne, odeszła ona z kościoła w roku 2008, pisząc, że po 10 latach prób i walki o swoją wiarę nie widzi sensu w zhierarchizowanej formie kościoła katolickiego. Jej wiara w Chrystusa nie uległa zmianie.
O czym szczegółowo, acz z iskrą dowcipu napisała:
„Jak powiedziałam wcześniej, przestaje być chrześcijanką. Odchodzę. W imię Chrystusa odmawiam bycia anty-homoseksualistką. Odmawiam bycia anty-feministką. Odmawiam bycia przeciwko antykoncepcji. Odmawiam bycia anty-demokratką. Odmawiam bycia przeciwko laickiemu humanizmowi. Odmawiam bycia przeciw nauce. Odmawiam bycia przeciwko życiu. W imię… Chrystusa opuszczam chrześcijaństwo i bycie chrześcijanką. Amen.”
W innym miejscu dodając:
„Moja wiara w Chrystusa jest centrum mojego życia. (…) Ale naśladownictwo Chrystusa nie oznacza naśladownictwa jego naśladowców.”
Anne pozostaje aktywną wierną Chrystusa oraz działaczką na rzecz społeczności homoseksualnych, oraz praw kobiet.
Anne
Jak ją podsumować? Powiem tak:
Dla mnie Anne Rice z bezwstydną, bezpruderyjną szczerością jest zawsze sobą, a jej twórczość w swojej skrajności i różnorodności stanowi jedność. W ten sposób widziana Anne jest niczym archetypiczny obraz kobiety Junga i Freuda, Bogini Matka Mariji Gimbutas i Joan Marler – jest całością w skomplikowanej złożoności swojej sztuki i swojego charakteru, jest pełnią i kobietą kompletną.
Anna Koroniak
Zdawać by się mogło, iż w dobie cyfrowego sprzętu fotografi...
Virginia Woolf to angielska pisarka, modernistka i feministk...
06/06/2011 14:30
ciekawy artykuł, zachęciłaś do przeczytania książek