Formularz szukania

Tytuł Strony


Navigation



KulturaFilm

Kobiety Jamesa Bonda | 20.04.2011

Kobiety Jamesa Bonda

Piękne, zmysłowe, seksowne i niezwykle niebezpieczne – oto jak najprościej można zdefiniować kobiety najsławniejszego agenta „Jej królewskiej Mości”, Jamesa Bonda.

O tym, że Bond był zwykłym kobieciarzem, wie każda z nas. I szczerze mówiąc, nie damy sobie zamydlić oczu, że niby wykonywał zadanie, wymagające, hm… pościelowych rozwiązań. Jedno jest pewne – na wierność i wieczne oddanie, nie ma co liczyć w przypadku tego pana.

Pierwsza wybranka 007, Honey Ryder (w tej roli ówczesna sexbomba Hollywood – Ursula Andress) była niby blondwłosa Afrodyta, wynurzająca się z fal. Aktorka jako jedna z nielicznych wtedy, zdobyła się na przywdzianie skąpego bikini. Było to niemal jak rewolucja kinowa. Niestety, rola w „Doktorze No.” była dla Andress pechowa – nie udało jej się w innych produkcjach zaistnieć na tyle, by odsunąć od siebie natarczywe skojarzenia z „dziewczyną Bonda”.

Nie dla wszystkich jednak aktorek, wcielających się w role partnerek agenta, ten jeden epizod był swoistym początkiem i końcem kariery. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Halle Berry czy Jane Seymour, Sophie Marceau czy Denise Richards by przekonać się, że dobre aktorstwo obroni się przed szufladkowaniem. Pytana o rolę w Bondzie, Marceau przyznała, że praca nad filmem była dla niej zaskoczeniem, bowiem bardziej niż o jakość scenariusza, troszczono się o fryzurę Brosnana (Pierce’a – przyp. A. Dz.). cóż… taki urok produkcji...

Polska, jak powszechnie wiadomo, też miała swój „piękny udział” w bondowskiej serii. W rolę Natalii, radzieckiej programistki wcieliła się polska aktorka i modelka Izabela Scorupco, na stałe mieszkająca ówcześnie w Szwecji. „GoldenEye” przyniosło jednak pozorną sławę, zaś późniejsze jej produkcje boleśnie obnażyły braki w umiejętnościach aktorskich tej pięknej acz mało przekonywującej kobiety (wystarczy przytoczyć rolę Heleny w „Ogniem i mieczem”).

Jedną z najbardziej wzbudzających emocje, pełną w sensie artystycznym aktorką i „kobietą Bonda” była Eva Green, wcielająca się w rolę Vesper w „Casino Royale”. Niepokojąca uroda Green i chłód jej osoby okazały się nie do odparcia nie tylko dla widzów, ale i … dla samego Bonda. Vesper ponoć była jedyną kobietą, jaką Bond kiedykolwiek kochał.

Zatem, moje drogie, obojętnie czy jesteście słodkie jak Kurylenko (nie mylić z Kirilenko, rosyjską tenisistką), ostre jak Teri Hatcher czy enigmatyczne jak Grace Jones, każda z nas ma szansę, by pewnego dnia pewien niezwykły mężczyzna zamówił przy nas Martini wstrząśnięte niemieszane i rzekł: „My name is Bond, James Bond”.

Ania Dzikowska

Dodaj komentarz

Imię i nazwisko lub nick (pole wymagane)
Adres e-mail (nie będzie opublikowany) (pole wymagane)
Strona WWW
Zabezpieczenie antyspamowe. Wpisz w pole wynik: 5 + 0 =


Polecane

Fotografia

polecane

Przewaga fotografii analogowej

Zdawać by się mogło, iż w dobie cyfrowego sprzętu fotografi...

Kuchnia

polecane

Naleśniki

Naleśniki to jedno z najprostszych dań, jakie zdarzyło się c...

Ciąża

polecane

Mężczyzna przy porodzie

Coraz powszechniejsza staje się obecność mężczyzny przy poro...

Sylwetki znanych kobiet

polecane

Virginia Woolf

Virginia Woolf to angielska pisarka, modernistka i feministk...



krótki_opis