
Pełne usta od wieków należały do kanonów piękna, oznaczały temperament oraz świadczyły o zdrowiu. Dziś bez udziału jednego i drugiego za cenę ok. 500 – 1000 zł można poprawić naturę, która poskąpiła pełnych warg.
Niestety czasem brak umiaru kończy się tragedią i zamiast pięknego uśmiechu, możliwości mimiczne ograniczają się do jednego wyrazu twarzy - wydętych ust. Dlatego zamiast popadać w skrajności i karmić się kolagenem, który za około pół roku rozłoży się albo toksynami botulinowymi (potocznie znanymi jako botox), które są substancjami obcymi wobec organizmu warto uzbroić się w cierpliwość i systematycznie fundować swoim ustom drobne przyjemności.
I tak kupmy miękką szczoteczkę, którą każdego dnia rano i wieczorem urządzajmy masaże, po dwie minuty na górną i dolną wargę. Warto moczyć przy tym moczyć szczoteczkę w zimnej wodzie – dzięki temu pozbędziemy się zbędnego naskórka i pobudzimy krążenie krwi w ustach.
Warto pójść za ciosem i kolejne dwie minuty spędzić na smarowaniu ust kostką lodu. Po osuszeniu ust najlepiej jest nałożyć balsam – im bardziej tłustszy tym lepiej dla ust. Usta podobnie jak reszta skóry uwielbia być dokarmiana, dlatego warto jest przygotowywać maseczki z miodu i odrobiny mleka - na łyżkę miodu dodajemy kilka kropel miodu i podgrzewamy aż substancja stanie się ciepła i wmasowujemy ją w usta.
Dzięki naturalnym składnikom bez obaw możemy zasnąć z taką maseczką na ustach. Po dwóch dniach bierzemy ok. pół łyżeczki zmielonej kawy i mieszamy to z odrobiną wazeliny i przy użyciu tej substancji fundujemy kilkuminutowy masaż – jest to naturalny peeling, który usuwa obumarły naskórek, a jednocześnie napina usta.
Przez trzy dni dobrze jest zapewnić ustom porcję witamin zawartą w owocach do wyboru jest awokado, banan, truskawka spośród warzyw – świeży ogórek, korzeń pietruszki, imbiru i cynamonu. Wbrew pozorom kwasy zawarte w cytrynie czy kiwi nie są dobrym rozwiązaniem, gdy mamy skłonności do opryszki, ponieważ podrażniają naskórek i zwiększają szansę na pojawienie się wyprysków.
Wersja „dla desperatek” obejmuje także maseczkę z łyżeczki oleju i szczypty (nie więcej!!!) zmielonych papryczek chili, jednak jest ona przeznaczona tylko dla tych osób, które nie są uczulone na tę przyprawę, w przeciwnym razie zamiast efektu lekko spuchniętych ust, uzyskamy brzydko wyglądającą reakcje alergiczną. Codziennie warto też znaleźć chwilę na ćwiczenia logopedyczne – wtedy nie tylko poprawimy jakość wymowy, ale też poćwiczymy mięśnie twarzy i ust.
Równie ważny jest wybór odpowiednich kosmetyków do ust, oprócz szminki stały repertuar powinny stanowić balsamy oraz błyszczyki. Zwłaszcza te ostatnie zawierają pielęgnacyjną recepturę. W ich skład wchodzą: woski i oleje roślinne, filtry UVA i UVB osłaniające przed wpływem promieni słonecznych oraz witaminy A i E sprzyjające odżywieniu naskórka. Te, które mają za zadanie powiększać usta zawierają kompleksy peptydowe, które wspomagają naturalne wytwarzanie kolagenu w skórze. Dzięki temu zwiększa się objętość ust, poprawia się ich kontur, wypełniają się zmarszczki. Składniki błyszczyków pobudzają krążenie.
Renata Woźniak
Zdawać by się mogło, iż w dobie cyfrowego sprzętu fotografi...
Virginia Woolf to angielska pisarka, modernistka i feministk...
05/08/2011 21:17
\"Warto moczyć przy tym moczyć szczoteczkę \" \"na łyżkę miodu dodajemy kilka kropel miodu\"