
Decyzja o byciu singlem nie jest łatwa. Czasami podejmujemy ją pod wpływem emocji, czasami w wyniku racjonalnych wniosków, innym razem tę decyzję podejmuje za nas ktoś inny. Co lepsze? Singiel z przymusu czy z wyboru? Po kolei.
Ania, 22 lata, studentka 2 kierunków na UAM w Poznaniu. Sama od dwóch lat. Wcześniej jej związek trwał ok. 2,5 roku. Nieudany, zakończył się burzliwym rozstaniem i całkowitym zerwaniem kontaktu. „Muszę przyznać, że jestem singlem z przymusu. To on ze mną zerwał. Nie chciałam się nigdy do tego przyznać. Wstydziłam się, byłam rozżalona. To było żałosne, że nadal chciałam z nim być. Uraził moją dumę. Byłam wściekła i życzyłam mu wszystkiego najgorszego. Czułabym się znacznie lepiej gdybym to ja skończyła ten związek ale on mnie uprzedził. Teraz od dwóch lat jestem sama i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że dopiero teraz pogodziłam się z tym cudownym stanem. Tyle czasu zajęło mi odbudowanie poczucia własnej wartości, poczucia, że jeszcze komuś mogę się podobać, że sama też mogę coś osiągnąć, że sobie poradzę. Życie singla dopiero teraz jest kolorowe. Spełniam marzenia, studiuję to co kocham, mnóstwo czasu spędzam z przyjaciółmi, wciąż spotykam nowych mężczyzn, flirtuję. Jestem pewna, że ta wolność kiedyś się skończy. Teraz jest jednak czas na cieszenie się tym, że jestem singlem i korzystanie z uroków tego stanu”
Kasia, 21 lat, studentka WNPiD w Poznaniu. Zapytana o to, czy byłą kiedyś w stałym związku odpowiada, że trudno stwierdzić. „Sama nie wiem. Spotykałam się z jednym facetem ale ja nie uznaję stylu... misiaki. Wiesz, buzi -buzi, ciągle za rączkę, wszędzie razem, proszę Kochanie, dziękuję Żabko. NIE. Śmieszy mnie to strasznie. Teraz nie jestem w żadnym stałym związku i nie wyobrażam sobie siebie w roli żony. Teraz pochłaniają mnie moje studia, przyjaciele, imprezy, książki, muzyka. Jestem ciężko zajęta. Zaczynam budować swoją karierę. Mężczyzn traktuję bardzo liberalnie. Jak mi się jakiś spodoba (z wzajemnością) to ok. Możemy pogadać, potańczyć, zjeść wspólną kolację albo śniadanie. I tyle. Bez zobowiązań. Czy kiedyś zmieni się mój punkt widzenia? Niczego nie wykluczam. Póki co singiel z wyboru to dla mnie najlepsza opcja”.
Zarówno Ania jak i Kasia otwarcie przyznają się do tego, że są szczęśliwe. Różnica między nimi jest tylko jedna – Ania do swojego szczęścia dochodziła dłużej. Więcej czasu zabrało jej zrozumienie siebie. Pocieszające jest to, że nieważne czy jesteś sama z wyboru czy przymusu. Bo tylko od Ciebie zależy Twoje szczęście.
Kinga Kusmierczyk
Zdawać by się mogło, iż w dobie cyfrowego sprzętu fotografi...
Virginia Woolf to angielska pisarka, modernistka i feministk...